Przez lata był symbolem, sensacją i żywą legendą Podkarpacia. Lew Simba, jedyny taki w Polsce, trzymany w prywatnych rękach, odszedł po ponad 18 latach życia. — Co ja mogę powiedzieć? Nie mogę sobie poradzić — mówi dziś jego opiekun, Leszek Bielenda, przedsiębiorca z Głogowa Małopolskiego.