Na Kremlu mają bać się przewrotu. Według doniesień europejskiego wywiadu Putinowi zwiększono już ochronę i wprowadzono szereg nowych środków bezpieczeństwa. Do tego pojawiają się spekulacje w związku z obchodami 9 maja na Placu Czerwonym, które w tym roku mają wyglądać inaczej. Czy Putin się boi? I czego najbardziej? Eksperci, z którymi rozmawiamy, nie zostawiają złudzeń. – Oczywiście, że się boi – reaguje Adam Eberhard, znawca Rosji, wicedyrektor Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. – Putin ma obsesję przed światem zewnętrznym, przed zamachami, zagrożeniami, wcześniej przed pandemią Covid 19. Jego rosnące oderwanie od rzeczywistości nie jest nową diagnozą. To dzieje się w ciągu ostatniej dekady i to się pogłębia. Wszystkie mechanizmy bezpieczeństwa na Kremlu i w okolicach są wzmacniane. Ograniczona jest liczba osób, z którymi Putin utrzymuje kontakt. Do tego skupienie głównie na tematach związanych z polityką międzynarodową i wojną. Brak zainteresowania sprawami wewnętrznymi. Olbrzymia koncentracja na własnym bezpieczeństwie i własnym zdrowiu – wymienia w rozmowie z naTemat. – Jednak ta obsesja i narastający strach nie oznaczają, że od razu mamy kupować każdą narrację dotyczącą tego, że jest spisek, który zaraz doprowadzi do zmiany na Kremlu. Ja osobiście nie dostrzegam żadnych elementów, które mogłyby wskazywać na tego typu działania – podkreśla ekspert. Wojciech Konończuk, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich w Warszawie komentuje: – Putin jest przewrażliwiony na punkcie własnego bezpieczeństwa i wiemy to od wielu lat. Stąd jego ochrona w ostatnim czasie podobno została wzmocniona. Kwestia jego bezpieczeństwa jest dla niego absolutnie kluczowa. Ale do informacji o rzekomym spisku również podchodzi bardzo ostrożnie. – Gdyby w Rosji miało dojść do przewrotu politycznego, tobyśmy teraz o nim nie rozmawiali. Po pierwsze byłby przygotowywany w sposób niepubliczny. Po drugie Siergiej Szojgu jest jednym z najwierniejszych i najbardziej lojalnych współpracowników Putina. Myślę, że jest mało prawdopodobne, żeby stał za rzekomym spiskiem – mówi w rozmowie z naTemat. Szykują zamach na Putina? "Byłbym bardzo ostrożny" Przypomnijmy, wiadomość o potencjalnym spisku pojawiła się 4 maja. Z raportu europejskich służb wywiadowczych, na który powołał się serwis CNN, wynika, że wokół Putina miały zostać podjęte nowe środki ostrożności, a on sam w obawie przed zamachem miał ograniczyć liczbę odwiedzanych miejsc i przestał korzystać ze swoich rezydencji. Środki ostrożności miały objąć nawet najbardziej zaufanych pracowników jego administracji. Agenci ochrony, fotografowie, a nawet kucharze otrzymali całkowity zakaz korzystania z transportu publicznego. Osoby z najbliższego otoczenia mogą posługiwać się tylko telefonami bez dostępu do internetu. Każdy gość Putina ma przejść dwustopniową, rygorystyczną kontrolę bezpieczeństwa. Tutaj pisaliśmy o tym więcej. Informacje zelektryzowały media, ale nie ekspertów od Rosji. Wojciech Konończuk uważa, że środki bezpieczeństwa, które są dziś wprowadzane, mają związek z obchodami 9 maja (za chwilę do nich wrócimy). – Badanie tego, co dzieje się na Kremlu, jest dziś bardzo trudne, a wręcz częściowo niemożliwe. Polityka w Rosji na najwyższych szczeblach odbywa się za szczelną kurtyną. Co jakiś czas mamy więc rewelacje różnych mediów czy rządów, ale one najczęściej się nie potwierdzają. Rzadko kiedy bazują na realnych źródłach informacji w bezpośrednim otoczeniu Władimira Putina. Byłbym więc z tym bardzo ostrożny – przestrzega. Adam Eberhard dodaje, że możemy mieć do czynienia ze świadomymi operacjami dezinformacyjnymi ze strony ukraińskiej, która z oczywistych względów jest zainteresowana tym, żeby podważać stabilność władzy na Kremlu. – Byłbym bardzo wstrzemięźliwy z bezkrytycznym przyjmowaniem różnych informacji na temat planowanych spisków wymierzonych w Putina. Rozumiem, że dla znacznej części elity tocząca się wojna to niedogodność, związana z brakiem możliwości kontaktu ze światem zachodnim, czy ograniczonymi źródłami zarabiania pieniędzy. Natomiast mamy do czynienia z olbrzymią konsolidacją elity wokół władzy. Myślę, że jakikolwiek spisek na tym etapie jest wykluczony. Moim zdaniem nie miałoby to wielkich szans powodzenia – ocenia. Za spiskiem stoi Szojgu? "On jest praktycznie członkiem rodziny Putina" Za rzekomym spiskiem miałby stać Siergiej Szojgu, były minister obrony, dziś sekretarz Rady Bezpieczeństwa. – Uważam, że to jest bzdura – reaguje na to nasz kolejny rozmówca, prof. Nikołaj Iwanow, historyk z Uniwersytetu Opolskiego, były sowiecki dysydent pochodzenia białoruskiego. – Szojgu jest bardzo bliskim człowiekiem dla Putina. Putin go praktycznie wychował. Zrobił z niego ministra obrony, choć Szojgu zupełnie się do tego nie nadawał. On był ministrem tylko przez swoje bezpośrednie kontakty z Putinem – mówi w rozmowie z naTemat. Siergiej Szojgu – którego Międzynarodowy Trybunał Karny ściga za zbrodnie wojenne – został odsunięty od władzy w 2024 roku. Od tego czasu w rosyjskim MON trwają potężne czystki. Pod zarzutem korupcji aresztowano i skazano już kilkadziesiąt osób. W kwietniu 2026 roku wyrok 19 lat w więzieniu o zaostrzonym rygorze usłyszał były wiceminister obrony Paweł Popow. Wcześniej na 13 lat został skazany inny wiceszef resortu obrony Timur Iwanow. W marcu zatrzymano zaś byłego pierwszego wiceministra Rusłana Calikowa. – Całe otoczenie Szojgu zostało aresztowane. Niektórzy są już skazani. Okazało się, że rosyjskie Ministerstwo Obrony to była jedna wielka mafia. To, że Rosja przegrywa wojnę na Ukrainie, to przede wszystkim wina Szojgu. On z Ministerstwa Obrony zrobił nie ministerstwo wojny, a ministerstwo rozkradania budżetu wojennego. Wszyscy oczekiwali, że musi za to odpowiedzieć głową. Ale nie odpowiedział. Dlaczego? Bo jest praktycznie członkiem rodziny Putina. Przekonaliśmy się, że jest nietykalny – reaguje prof. Iwanow. Dziś Szojgu rzuca groźby pod adresem państw bałtyckich czy Mołdawii z powodu Naddniestrza. – On próbuje robić dobrą minę do złej gry. Czasem się wypowiada, bo pokazuje, że jeszcze żyje i nie jest winien temu, co stało się w Ministerstwie Obrony. Ale teraz jest praktycznie nikim. A Putin to stary, doświadczony kagiebista. On tłumi wszystkie możliwości buntu w zarodku i otacza się tylko takimi ludźmi, których jest absolutnie pewny – mówi prof. Iwanow. – Liczyć trzeba tylko na Ukrainę – dodaje. Tu według naszego rozmówcy jest dziś największy strach Putina: – Rosja jest praktycznie bezbronna. Nic nie może zrobić z ukraińskimi dronami i rakietami, które Ukraińcy sami konstruują i produkują. W Rosji jest zdenerwowanie z powodu ich ataków. One pokazują słabość Putina. A on boi się, że nie będzie w stanie zwyciężyć. – Ukraińcy coraz lepiej walczą. Wojna ugrzęzła w ślepym zaułku. Milion Rosjan zostało zabitych. To jest fatalna sprawa dla Rosji. Putin obiecał Rosjanom zwycięstwo już dziesięć razy. Zwycięstwa nie ma. Wszystko mu się sypie. Stracił praktycznie wszystkich sojuszników na świecie. Okazało się nawet, że broń rosyjska dostarczana do Iranu jest zupełnie niekonkurencyjna w porównaniu z amerykańską – mówi prof. Iwanow. Z tego powodu Moskwę czekają zmiany podczas obchodów 9 maja. – Przygotowania do 9 maja potwierdzają, że Putin się boi. Stąd próba wymuszenia na stronie ukraińskiej zawieszenia ognia, aby do parady mogło dojść w sposób niezakłócony – wskazuje Wojciech Konończuk. Putin szykuje się do obchodów 9 maja Pierwszy raz od 2007 roku parada na Placu Czerwonym odbędzie się bez udziału pojazdów wojskowych. Nie słychać jeszcze za bardzo o liście gości. W dniach 5-9 maja wprowadzono za to ograniczenia w dostępie do mobilnego internetu. Pojawiły się także doniesienia o tym, że w Moskwie zauważono transport elementów systemów przeciwlotniczych S-400. Wszystko ma mieć związek z obawami o atak ukraińskich dronów na Moskwę 9 maja. – Jakiekolwiek zakłócenie przez Ukraińców parady 9 maja na Placu Czerwonym byłoby olbrzymim, niedogodnym dla Putina sygnałem, że Ukraińcy są coraz silniejsi, a Rosja coraz słabsza. Zrobią więc wszystko, żeby tego scenariusza uniknąć. Stąd z jednej strony propozycja zawieszenia ognia. A z drugiej maksymalne wzmocnienie obrony przeciwlotniczej nad Moskwą – mówi Adam Eberhard. Czego więc najbardziej boi się Putin? Wojciech Konończuk uważa, że poza kwestią własnego bezpieczeństwa, tego, że przegra wojnę: – Idealnie jego celem jest odniesienie zwycięstwa. Putin zdaje sobie sprawę, że wynik tej wojny jest dla niego i jego władzy kwestią w pewnym stopniu egzystencjalną. Nie może sobie pozwolić na to, aby Rosja nie wygrała. Widzimy też jego nadzieje związane z inwestycjami Donalda Trumpa. Kluczowym jego celem jest więc rozstrzygnięcie wojny w sposób korzystny dla siebie i Rosji. Putin boi się też zrywu Rosjan, gdyby ogłosił powszechną mobilizację. Z powodu rosyjskich wyborów parlamentarnych we wrześniu raczej się na to nie zdecyduje. Prof. Iwanow uważa też, że Putin boi się, że Donald Trump go opuści: – On bardzo liczy na Trumpa. Boi się scenariusza, gdyby Ameryka zaczęła pomagać Ukrainie jak Europa. Ale na to na razie się nie zanosi.
| Podmiot | Typ |
|---|---|
| Kreml | government_body |
| CNN | organization |
| Moskwa | city |
| Władimir Putin | person |
| Uniwersytet Warszawski | organization |
| Nikołaj Iwanow | person |
| Adam Eberhard | person |
| Władimir Putin | person |
| Międzynarodowy Trybunał Karny | organization |
| Moskwa | city |
| Nikołaj Iwanow | person |
| Ukraina | country |