Cypr to kierunek, który bardzo przekonał do siebie turystów z Polski. Regularnie bijemy tam kolejne rekordy odwiedzin i w ciągu zaledwie kilku lat staliśmy się jedną z największych sił tamtejszej turystyki. Niestety wojna na Bliskim Wschodzie doprowadziła do nadmiernego strachu związanego z tym krajem. O aktualnej sytuacji na miejscu opowiedział nam ambasador Cypru w Polsce, Nicos P. Nicolaou. Rajskie plaże, antyczna kultura, rozpływający się w ustach ser halloumi, baklawy i owoce morza. To wszystko przychodzi do głowy, kiedy myśli się o wakacjach na Cyprze. W ostatnim czasie Polacy mają jednak jeszcze jedno hasło – 2. stopień ostrzeżeń MSZ. To ciekawe, bo przed podróżami na Bliski Wschód nie powstrzymał nas 4. stopień, a w przypadku Wyspy Afrodyty już wzmianka o możliwych zakłóceniach lotu (taką informację podaje nasze MSZ) wywołała zamieszanie i pytania o bezpieczeństwo wakacji. Cypr liczy na Polaków. Jesteśmy jednym z najważniejszych rynków Polska dość szybko stała się istotnym rynkiem dla Cypru. Jeszcze przed pandemią latało tam rocznie zaledwie ok. 80 tys. naszych podróżnych. Później, kiedy na wyspę przestali docierać podróżni z Ukrainy i Rosji (z powodu wybuchu wojny), to właśnie Polacy zaczęli tam latać wręcz masowo. – Kiedy rozpocząłem pracę w Polsce [styczeń 2025 roku – przyp. red.], Polska była na 2. lub 3. miejscu pod względem liczby turystów. Wcześniej Izrael był drugi, ale ich podróżni przyjeżdżają na 2-3 noce. Polacy przyjeżdżają całymi rodzinami na 5-7 dni. W 2025 roku mieliśmy 375 tysięcy gości z Polski, a rok wcześniej 334 tysiące. Przed pandemią w 2019 roku było to tylko 80 tysięcy – zaznaczył Nicos P. Nicolaou. Ten rok również zaczął się tam świetnie. W styczniu 2026 roku Polacy byli najliczniejszą grupą turystów na Cyprze. W lutym nieznacznie wyprzedzili nas Brytyjczycy. Sytuacja zmieniła się jednak po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Choć Cypr nie jest jedną ze stron konfliktu i nie graniczy z Izraelem czy Iranem, bywa wymieniany jako kierunek potencjalnie zagrożony. Loty na Cypr odbywają się normalnie. Ambasador nie do końca zgadza się z komunikatem MSZ Od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie na Cyprze doszło do dwóch incydentów. – Otrzymaliśmy pytania, czy podróż na Cypr jest bezpieczna. Wyjaśniliśmy, że dron [spadł na terenie brytyjskiej bazy na Cyprze 1 marca – przyp. red.] nie był przeznaczony dla Cypru, a wyspa nie ma granicy z Iranem – zaznaczył w rozmowie z naTemat ambasador. Drugim incydentem była ewakuacja lotniska w Pafos. Tam jednak alarm okazał się fałszywy. Radary miały pokazać dwa drony zmierzające w tym kierunku, ale spadły one do morza, a port bardzo szybko wrócił do normalnego funkcjonowania. Te dwie sytuacje wystarczyły jednak, aby polskie MSZ wprowadziło ostrzeżenia 2. stopnia przed podróżami na Cypr. Zalecane jest tam zachowanie szczególnej ostrożności. "Ogólna sytuacja na Cyprze jest stabilna, ale w związku z konfliktem zbrojnym trwającym na Bliskim Wschodzie nie można wykluczyć nagłego zamknięcia przestrzeni powietrznej dla ruchu cywilnego i wystąpienia trudności z opuszczeniem wyspy" – czytamy w komunikacie. Z alertami polskiego MSZ nie do końca zgadza się cypryjski ambasador. – Ten poziom, choć nam się nie podoba, nie brzmi 'nie jedź na Cypr'. Brzmi: jedź, ale bądź ostrożny. Dla nas nie odzwierciedla to prawdziwej sytuacji, ponieważ nie znajdujemy się w zagrożonym obszarze – zaznaczył Nicolaou. – Przestrzeń powietrzna była otwarta od pierwszego dnia konfliktu. Życie u nas toczy się normalnie, firmy są otwarte. Ja sam lecę w kwietniu na Cypr do rodziny – dodał. Podkreślił przy tym, że w momencie rozpoczęcia konfliktu jego kraj był jednym z tych, które pomagały w ewakuacji turystów z zagrożonego terytorium Bliskiego Wschodu. – Jesteśmy gotowi pomagać, a nie być karanymi za to, że w regionie jest wojna – uzupełnił ambasador. Czy wakacje na Cyprze są bezpieczne? Polacy nie zostaną tam sami Ambasador podkreślił także, że loty na wyspę odbywają się bez żadnych zakłóceń. Odwołane są wyłącznie połączenia na Bliski Wschód. Działają lotniska w Pafos i Larnace, a hotele i atrakcje jak zawsze czekają na odwiedzających. Lotów na Cypr nie odwołuje Ryanair. Wizz Air nieco okroił swoją siatkę połączeń, zmniejszając liczbę tygodniowych rotacji, ale nie zamierza całkowicie skasować połączeń. Bez zmian na Wyspę Afrodyty latają także PLL LOT, a wycieczki do tego kraju znajdują się w ofercie polskich biur podróży. Nie zmienia to jednak faktu, że część podróżnych boi się zarezerwować wczasy na Cyprze. Może to być podyktowane obawami, że sytuacja w regionie ulegnie zmianie. Jednak w takiej sytuacji nie zostaną pozostawieni samym sobie. Linie lotnicze i biura podróży mają bowiem obowiązek zapewnić im nocleg na wyspie na wypadek odwołania lotów. Dodatkowo władze Cypru stale monitorują sytuację i informują o wszelkich zmianach. Przedstawiciele cypryjskiego MSZ pozostają w kontakcie z polskimi partnerami. Od początku konfliktu odbyły się m.in. spotkania B2B z organizatorami podróży z Polski. Dodatkowo cypryjska dyplomacja uruchomiła całodobową obsługę, aby przekazywać kolejne aktualizacje. – Pozytywnym aspektem jest także to, że Polska od wielu lat ma ambasadę w Nikozji. I to dobrze ugruntowaną ambasadę. Istnieją więc dwa sposoby uzyskania pomocy dla obywateli polskich – dodał ambasador Nicos P. Nicolaou.
| Podmiot | Typ |
|---|---|
| Cypr | country |
| LOT Polish Airlines | company |
| Ukraina | country |
| Ryanair | company |
| Larnaca | city |
| Cypryjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych | government_body |
| Wizz Air | company |
| Iran | country |
| Pafos | city |
| Bliski Wschód | region |
| Izrael | country |
| Rosja | country |